|
| Autor |
Wiadomość |
| < Dla nowicjuszy ~ Pale marihuane |
|
Wysłany:
2 Sty 08, 16:30
|
|
|
|
|
| ...i nie moge przestac. Juz teraz wiem, ze ona rujnuje mi zycie. Jestem utalentowany plastycznie i muzycznie, a od tego cholernego ziołami sie nic nie chce i nie rozwijam swoich pasji nalezycie... kurwa mac. |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
2 Sty 08, 17:08
|
|
|
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 509
Skąd: tu i teraz
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
4 Sty 08, 10:56
|
|
|
Site Admin
Dołączył: 19 Mar 2006
Posty: 155
|
|
Witaj KraftSolo,
ja zaczynałem od marychy ,okazyjnie paliłem na początku .
Potem brałem amfetaminę,choć zarzekałem sie że nie wezmę.Oprócz porzucenia swoich marzeń doszły duże problemy z psychiką .Chcę powiedzieć,że nie stałem w miejscu w swej chorobie i szybko staczałem sie na dno.Łamiąc po kolei swe zasady i wpędzając się w coraz większe bagno .No,ale zbieram się do kupy.Tylko dzięki NA.Próbowałem bez NA i po wielu wpadkach dotarło do mnie że to jedyna dla mnie droga. |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
10 Sty 08, 22:42
|
|
|
|
|
siemanko!!!! prosze przeczytaj autubiografia i amfetaminowy sen...
mialem podobnie jak ty....
ps. wyszedlem z tego!! i sie trzymam... |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
23 Lip 08, 22:53
|
|
|
Dołączył: 22 Lip 2008
Posty: 2
Skąd: Gdańsk
|
|
Heh ja też miałam nie palić, miałam przestać, ale dziś po raz kolejny zapaliłam. Ledwie wczoraj zastanawiałam się czy nie iść na mityng NA, a dziś znowu jaram. Dodam, że nie palę codziennie, ale ostatnio coraz częściej.
I powiem, że teraz właśnie siedzę najarana i się wkręciłam w pisanie - podobno jestem utalentowana literacko, mam już dwa teksty opublikowane (oba były pisane na trzeźwo), a teraz jak po jaraniu zasiadłam do pisania, jak mnie kopnęło... Normalnie, to słowa ciężko przychodzą (kiedyś pisało mi się o wiele łatwiej, ale te czasy minęły), nie mogę się skupić, ale teraz, to jak za dawnych czasów. A na trzeźwo to nic mi się nie chcę, w ogóle, obiecuję sobie, że zasiądę do pisania - bo to jest to co chcę robić w życiu, co kocham robić - a tu ni chuja, nie idzie, siedzę jak ten kołek i gapię się w monitor.
Musiałam się podzielić z kimś tymi spostrzeżeniami, mam nadzieję, że nie są niezgodne z regulaminem i że da się zrozumieć, o co mi chodzi. |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
24 Lip 08, 15:25
|
|
|
Dołączył: 05 Lis 2007
Posty: 70
|
|
| .. |
Ostatnio zmieniony przez dzien po dniu dnia 12 Gru 08, 23:59, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
2 Sie 08, 14:29
|
|
|
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 509
Skąd: tu i teraz
|
|
| misty39 napisał: |
|
Heh ja też miałam nie palić, miałam przestać, ale dziś po raz kolejny zapaliłam. Ledwie wczoraj zastanawiałam się czy nie iść na mityng NA, a dziś znowu jaram.
|
hej misty39, według mojej głowy to jedno z drugim nie koliduje;)
możesz przecież przyjśc na mityng pomimo że zapaliłaś |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
7 Sie 08, 13:07
|
|
|
Dołączył: 22 Lip 2008
Posty: 2
Skąd: Gdańsk
|
|
Nooo... ale zjaranej na taką imprezę iść chyba nie wypada  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
7 Sie 08, 14:36
|
|
|
Dołączył: 22 Lip 2008
Posty: 48
Skąd: Katowice
|
|
| misty, mozesz iść tylko,nie będziesz mogła wypowiadać się w pierwszej części mitingu. no a czy wypada to inna sprawa:) ale chyba można zostawić konwenanse ,przynajmniej mi sie tak wydaje |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
7 Sie 08, 15:11
|
|
|
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 509
Skąd: tu i teraz
|
|
uzaleznienie jest choroba smiertelna i wobec tego groteskowo brzmi sformulowanie ze nie wypada
o wypowiadaniu sie osoby pod wplywem decyduje grupa
ja osobiscie tego nie rozumiem dlaczego osoba pod wplywem mialaby sie nie wypowiadac na mityngu NA lub miec w jakikolwiek sposob ograniczona mozliwosc wypowiadania
nie wystarczy nazwac mityngu mityngiem NA zeby nim byl |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
7 Sie 08, 18:19
|
|
|
Dołączył: 22 Lip 2008
Posty: 48
Skąd: Katowice
|
|
| w zasadach obowiązujących na mitingu prosi sie osoby pod wpływem metadonu lub innych środków odurzających o niewypowiadanie się w pierwszej części mitingu. Tak jest u nas. Czy słowo „wypada” jest groteskowe? - nie wiem nie oceniam. Znasz jakieś mityngi ,pod nazwą NA ,które nimi nie są? - pytam z ciekawości. |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
10 Sie 08, 20:36
|
|
|
Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 30
|
|
| podobami mi sie ze anonimowi narkomani nie sa zainteresowani tym jakie narkotyki zazywalem skad je mialem i jaki posiadam majatek... |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
18 Sie 08, 10:57
|
|
|
Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 2
|
|
też jestem po ośrodku. Pojechałem bo nie radziłem sobie z emocjami. Nie identyfikowałem swoich problemów z Marią. Dopiero na miejscu wyszło szydło z worka...34 lata na karku, zjarany od 11-tu...rozbita rodzina, siedmioletni syn, psycha osiemnastolatka... Zawsze byłem jak dynamit javascript:emoticon(' ')
Twisted Evil . Nie pijam nawet kawy i zioło traktowałem jako naturalny uspokajacz, lek na całe zło. Po powrocie wydawało mi się, że już jest gicio i mogę góry przenosić, a tu sru rozleciał się kolejny związek. Wprawdzie krótki ale łączyłem z nim ogromne nadzieje zwłaszcza, że jakiś czas temu przysiągłem sobie, że już się nie zaangażuję ale z uczuciem jak jest wszyscy wiemy. Partnerka to nie małolata. Dojrzała, konkretna, bezdzietna trzydziestka, która wie czego chce od życia i która znała moje problemy. Chciała domu, dzieci, chciała rodziny ale stwierdziła, że jestem gówniarzem. Nie mam pretensji, biore odpowiedzialność ale boli jak diabli. Jeszcze dwa miesiące temu zaraz poleciałby joint plus flaszeczka ale NIE...pierwszy raz od jedenastu lat chce żeby bolało totalnie na trzeźwo...bo jak uczyli boleć musi... Wybieram się na miting, chcę się umówić z psychologiem, a w listopadzie spadam na kolejną terapię. Na tej ostatniej tylko wytrzeźwiałem bo jeszcze dzień przed wyjazdem skopciłem się jak parowóz. W sumie to nie pamiętam się trzeźwego i chyba wcale się nie znam. Chcę się poznać i żyć normalnie. Może za kilka lat nie będę już na zakręcie, a na prostej... pierwszej prostej w moim życiu...czego Wam wszystkim Moi Drodzy życzę z całego serca. Powodzenia w trzeźwieniu!!!!!  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
18 Sie 08, 23:03
|
|
|
Dołączył: 07 Lip 2005
Posty: 253
|
|
R13 podoba mi się to co napisałeś - ja też czułam, że nawet nie wiem, kim jestem,, nie umiałam nawet określić, jaki mam charakter - zatrzymałam się w rozwoju emocjonalnym na etapie nastolatki i tak tkwiłam w tym syfie, wmawiając sobie, że dorośleję. Dopiero po dłuższej trzeźwości dojrzałam do tego, żeby szukać siebie i znalazłam - a nawet zdołałam się polubić, co przedtem wydawało mi się niemożliwe. Pozdrawiam Cię serdecznie  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
20 Sie 08, 19:03
|
|
|
Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 2
|
|
Cześć Gosiu;
Dzienks, że się odezwałas... największy problem w tej chwili to cholerne uczucie samotności...próbuje robić wiele rzeczy żeby nie zwariować zostaje po godzinach w pracy, przebieram się i do późnej nocy maluje klatki schodowe, kible, okna, poręcze dobry układ. Mam umowę z właścicielami firmy, w której pracuję, a którzy notabene znają moją sytuację, że nie będą wynajmować firmy do malowania tylko ja się tym zajmę. Wolę się ZAtyrać niż ZAjarać
big pozdro dla Ciebie... i DoZo w sieci  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
22 Sie 08, 19:09
|
|
|
Dołączył: 22 Sie 2008
Posty: 1
|
|
| Witam. Czytam tak wasze maile i wam zazdroszczę - macie w swoim mieście mityng NA. Ja nie mam tego szczęścia. Jest tu co prawda oddział monaru, jednak nie mogę się tu ujawnić, bo wiem, że stracę wszystko - pracę, życie, otoczenie... To paradoks - odpalając fifę proszę Was o pomoc, ale nie umiem inaczej. Od 12 lat palę bez przerwy, dosłownie, nie trzeźwieję, choć niby "normalnie funkcjonuję". Moje ręce nie znają innych ruchów, te są dla nich najbardziej naturalne, a odkąd nie palę fajek, mj zastępuje mi tzw. dymek. Nie mogę zgłosić się do specjalisty, a zaczynam mieć problemy finansowe, obecnie pracuję właściwie na gandę, a nie zarabiam źle. Boję się, że będzie jeszcze gorzej. Nie mam psychicznych problemów, niestety, bo może gdybym miała (jak np. po lsd|), to rzuciłabym bez problemu. Przepraszam za ten literacki nieład, ale - reasumując - chodzi mi o jedno: jeśli ktoś zna jakiś "domowy" sposób na mj-detoks, to błagam, napisz Człowieku ! |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
31 Sie 08, 1:03
|
|
|
Dołączył: 07 Lip 2005
Posty: 253
|
|
| muka napisał: |
|
Witam. Czytam tak wasze maile i wam zazdroszczę - macie w swoim mieście mityng NA. Ja nie mam tego szczęścia. Jest tu co prawda oddział monaru, jednak nie mogę się tu ujawnić, bo wiem, że stracę wszystko - pracę, życie, otoczenie... To paradoks - odpalając fifę proszę Was o pomoc, ale nie umiem inaczej. Od 12 lat palę bez przerwy, dosłownie, nie trzeźwieję, choć niby "normalnie funkcjonuję". Moje ręce nie znają innych ruchów, te są dla nich najbardziej naturalne, a odkąd nie palę fajek, mj zastępuje mi tzw. dymek. Nie mogę zgłosić się do specjalisty, a zaczynam mieć problemy finansowe, obecnie pracuję właściwie na gandę, a nie zarabiam źle. Boję się, że będzie jeszcze gorzej. Nie mam psychicznych problemów, niestety, bo może gdybym miała (jak np. po lsd|), to rzuciłabym bez problemu. Przepraszam za ten literacki nieład, ale - reasumując - chodzi mi o jedno: jeśli ktoś zna jakiś "domowy" sposób na mj-detoks, to błagam, napisz Człowieku !
|
Wiesz, ja przez wiele lat wmawiałam sobie, że jak się "ujawnię" to stracę wszystko. I straciłam, pomimo, że sie nie ujawniałam - po prostu przećpałam pracę, rodzinę, zdrowie, przećpałam swoje talenty, bo nie byłam już w stanie myśleć o niczym innym, niż zdobycie kolejnej działki... Spoko, można się nie ujawniać, ale widzę tu analogię do wrzodu na tyłku - możesz nie wiem jak sie wstydzić, ale jak boli, to i tak musisz pójść do lekarza, bo sam go nie usuniesz |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
31 Sie 08, 18:46
|
|
|
Dołączył: 05 Lis 2007
Posty: 70
|
|
| .. |
Ostatnio zmieniony przez dzien po dniu dnia 13 Gru 08, 0:00, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
23 Lis 08, 1:55
|
|
|
|
|
Cześć,mam 21 lat i jestem anonimowym alkoholikiem,nie piję już prawie 4 miesiące...to samo jezeli chodzi o marihuanę,niestety wczoraj zapaliłem.Chodziło to już za mną jakiś czas.W mawiałem sobie że nie mam z trawą problemu,jestem tylko alkoholikiem.Jako ze dużo dowiedziałem się o alkoholizmie wiem ze po prostu szukałem wymówki i zaprzeczałem sam sobie,po prostu zajaranie tego świństwa było silniejsze ode mnie.Czuję się do chrzanu...przez te parę miesięcy czułem się REWELACYJNIE,zacząłem normalnie źyć,rozwijać się,cieszyłem się źyciem,problemami...moźe to wydać się dziwne ale jak miło jest je rozwiązywać na trzeźwo nie uciekając od nich,nie odkładając ich na później i nie czekając aź będzie ich tyle ze naprawdę nie pozostaje nic innego jak tylko się nachlać,zajarać i rzeczywiście strzelić sobie w łeb.Dziwne jest to ze kiedy przyznawałem się pierwszy raz na mitingu aa,przedstawiłem się jako narkoman i alkoholik...a nie jako alkoholik i narkoman,podczas przerwy ktoś się zapytał jak to wszystko u mnie wygląda...i zapytał się czemu jeźeli mówię ze generalnie popadałem w problemy(awantury,agresywne zachowanie,lekkomyślność itp.) poprzez alkohol a maryha generalnie nie wyrządziła mi takich strasznych szkód to czemu powiedziałem o sobie bardziej jako o narkomanie niż alkoholiku.Wtedy pomyślałem że tak jakoś mi się powiedziało,teraz wiem ze ten nałóg związany z maryhą w cale nie jest mniej powaźny niź ten związany z alkoholem...no bo jednak po tych prawie 4miechach abstynencji,najpierw sięgnąłem po narkotyk (z wódą mam nadzieję do tego nie dojdzie-wtedy moja psycha będzie zniszczona maks!).To prawda nigdy po ziole nie zachowywałem się tak agresywnie jak po wódzie,raczej byłem wesoły pozytywnie pierdolnięty,było śmiechowo ale i teź lapały mnie deprechy,izolowałem się,nie mogłem już normalnie funkcjonować co powodowało u mnie niechęć do samego siebie jak i do innych ludzi i oczywiscie zmaknięte koło (joint+piwko=chwilowe ukojenie=deprecha,chaos,koszmar).Czuję się trochę tak jakbym przez te parę miesięcy budował sobie mur i w jednej chwili połowa się zawaliła i trzeba budować od nowa(a każde ponowne budowanie jest jeszcze cięższe no bo w pewnym momencie wymówką moją może stać się fakt że zbliża się 4 miesiąc i muszę się na jarać bo inaczej nie dam rady albo po prostu zacznę chlać-ale tak naprawdę dla chcącego nic trudnego...wszystko przed Tobą,chcesz to sprawdź!).W tym momencie idę wywalić do kibla resztę haszu która mi została...póki mam jeszcze stan euforii zeby z tym walczyć no bo przecieź zaraz stan mi się odmieni i się pogrąźe kręcąc kolejnego lolka.Najśmiesznejsze w tym wszystkim jest fakt że to palenie było zupełnie inne niż "kiedyś",po pierwsze wczoraj zapaliłem sam(pełna konspiracja źeby nikt nie wiedzial,nawet najlepsi przyjaciele,rodzina,NIKT),po drugie ciągłe myślenie o tym czy dobrze robię czy żle że palę,czy mam problem czy też nie(wtedy zacząłem się czuć jak ćpun),czyli brak wyluzowania się i dawnego komfortu z palenia.Powiem wam że jest to straszna walka ale większośc z was doskonale o tym wie.Wiem też dlaczego jednak sięgnąłem akurat po maryhe a nie po alkohol,wynika to chyba z tego że za bardzo polubiłem aa i tych "ludzi" z którymi co tydzień się z tykam i wspólnie walczymy w tej samej sprawie,podtrzymujemy się ze zaden z nas nie piję choć czasem bywają w padki(tak jak dzisiaj u mnie z tym podłym złodziejem szczęścia,energii...).Ja po prostu bałem się że jak wypiję nie będę w stanie się tam pokazać,więc wybrałem zioło,doszedłem do wniosku ze jeżeli poczuję źe mam z tym problem,a przecież za nim zacząłem jeden z kolejnych okresów abstynencji doskonale wiedziałem ze mam problem i ja nie potrafie zapalić sobie raz na pół roku(a właśnie ze tak normalny czlowiek tak by mógł,ale ja przecieź muszę codziennię po 50 razy bo inaczej wychodzę z siebie) to nie chętnie o tym myślałem,doszedłem do wniosku że najwyźej dołaczę do "Na",poszedłem znowu na łatwizne,pokazałem jaki jestm słaby i jak bezsilny wobec nałogów.Niestety wiem źe ćpanie czy chlanie = nawaleniu się i tak naprawdę nie różni się jedno od drugiego niczym,jedno i drugie jest używką i nie pozwala człowiekowi myśleć w sposób trzeżwy i świadomy.Wracam do fazy kiedy mój umysł kontrolował mnie i mówił mi co mam robić...z chwilą zapalenia haszu straciłem kontrolę i stałem się z powrotem jego sługą.Zaczynam od nowa leczenie,ALKOHOLIZMU I NARKOMANII! tak być nie może nie chcę znowu być facetem który może osiągnąć sukces,mieć spokój ducha za jakieś idiotyczne przyzwyczajenia.Doskonale wiem ze jak pójdę drogą w której będę jarał,lada moment będzie alkohol a póżniej mocniejsze dragi,wiem bo JA uwielbiam popadać ze skrajności w skrajnośc,jak "nic to nic",jak juź coś to OPÓR!".Mam nadzieję ze osoba z podobnym dylematem bądż problemem (alkoholizm+narkotyki) zanim z próbuje ponownie jednego,drugiego lub obydwu zastanowi się 100 razy i powie sobie,a ja właśnie nie popełnię tego błędu,będę mądrzejszy.
Trzymajcie się!! aa i na[/list] |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
23 Lis 08, 10:11
|
|
|
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 509
Skąd: tu i teraz
|
|
Hej Gregorian, witaj na forum NA!
dziękuję, że się podzieliłeś tym doświadczeniem
ja zawsze jak próbowałam przestać brać narkotyki to piłam alkohol
w NA dowiedziałam się że alkohol to też narkotyk dlatego tutaj w NA znalazłam swoje miejsce, bo NA nie dzieli na substancje tylko traktuje to jako chorobę uzależnienia
u nas pierwszy krok brzmi: Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec naszego UZALEŻNIENIA i że przestaliśmy kierowaćnaszym życiem.
zapraszam na mityng http://www.anonimowinarkomani.org/mityngi_strona.jsp
pozdrawiam
Maria |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
8 Cze 09, 8:17
|
|
|
Dołączył: 30 Maj 2009
Posty: 1
|
|
| Witam, mam 23 lata i czuję że jestem uzależniony od marihuany. Niedawno nie paliłem cały miesiąc żeby udowodnić coś sobie i innym, niestety ostatnio mi nie wychodzi a miałem nie palić przynajmniej do wakacji. Do niedawna chciałem to po prostu ograniczyć, ale nie wiem czy to jest możliwe żeby wyjść z nałogu i palić tylko raz na jakiś czas i z taką myślą sięgnąłem po trawę parę dni temu i się do teraz to ciągnie. Powiedzcie jak sobie poradzić z tym, nie do końca chcę rezygnować z palenia, jak by nie było, lubię to. Czyje możliwe ograniczenie czy należy odstawić definitywnie? |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
8 Cze 09, 18:15
|
|
|
Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 6
|
|
| ja wiem po sobie ze nie ma innej drogi jak przestac palic definitywnie uzaleznienie to choroba i zeby zdrowiec trzeba byc poprostu trzezwym. Ja sam palilem marihuane przez 10 lat co doprowadzilo mnie do choroby psychicznej, teraz mysle o wyjezdzie do osrodka chce nad soba pracowac i byc trzezwym bo zycie na trzezwo jest lepsze;) |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
8 Cze 09, 18:30
|
|
|
Dołączył: 05 Lis 2007
Posty: 70
|
|
| .. |
Ostatnio zmieniony przez dzien po dniu dnia 27 Lut 10, 11:57, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
11 Wrz 09, 1:50
|
|
|
|
|
Czesc. Dzisiaj mam 21, a trawe zapalilem pierwszy raz w wieku 12 lat. Od 15 roku zycia pale dzien w dzien, od rana do wieczora. Obecnie jestem trzezwy od 8 dni i to zdecydowanie najdluzsza moja przerwa od 3 lat. Jest ciezko, nerwowo do tego stopnia, ze podejrzewam nerwice (bol w ramieniu, nerwobole w klatce piersiowej, skoki emocjonalne), albo klopoty z sercem, w zwiazku z czym jutro ide do kardiologa:<. Oczywiscie bardzo prawdopodobne, ze to po prostu klopoty z psychika, ale ocene pozostawie lekarzowi (chociaz glowa podsuwa same fatalistyczne mysli). Przez trawe strasznie spadla moja samoocena. Czuje, ze zmarnowalem wiele mozliwosci, oglupilem sie. Kiedys dobrze sie uczylem, przejawialem rozne talenty - dzisiaj moim najwiekszym atutem jest umiejetnosc krecenia jointow. Boje sie ludzi, boje sie wychodzic z domu. Jestem samotny i generalnie nieszczesliwy. Ale czytajac to forum troche podnioslem sie na duchu i wierze, ze uda mi sie zerwac z nalogiem, dziekuje wam  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
11 Wrz 09, 7:22
|
|
|
Dołączył: 22 Lip 2008
Posty: 48
Skąd: Katowice
|
|
u mnie takie objawy były objawami odstawienia narkotyku, silny głód fizyczny - organizm domagał się tej substancji, od której go uzależniłam.
zapraszam Cię na miting NA:) |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
11 Wrz 09, 21:27
|
|
|
Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 509
Skąd: tu i teraz
|
|
witaj nit na forum NA! gratuluję 8 dnia czystości!!!! może będziesz miał ochotę się tutaj zarejestrować? będziesz miał wtedy dostęp do całego forum i będziesz mógł pisać prywatne wiadomości do osób z forum
ja zaczęłam palić jak miałam 14 lat i przez kilka lat próbowałam przestać zmieniając znajomych, środowisko, ale przede wszystkim zamieniając ten narkotyk na inny, koniec końców brałam kilka narkotyków naraz, ale najtrudniej właśnie było mi zrezygnować z palenia. jak pierwszy raz udało mi się przestać to miałam tyle lat co Ty teraz. byłam w ośrodku i potem miałam ponad 3 lata abstynencji ale znowu zaczęłam palić. kiedy powróciłam do brania myślałam, że już nigdy nie przestanę. brałam wtedy też różne narkotyki i ciągle paliłam. nie rozstawałam się z blantem ani na chwilę. miałam taką obsesję że nie będę miała wystarczająco dużo trawy, jak tylko kupiłam od jednego dealera to dzwoniłam już do następnego, paliłam i chowałam ją wszędzie, w łazience, w pokoju, w płytach, w książkach, w butach, pod pościel, do portfela, miałam ją wszędzie, chciałam ją mieć wszędzie, żeby mi nie zabrakło, bo tak bardzo się bałam życia bez niej, bałam się tego poczucia beznadziei, bezsensu, braku zrozumienia i samotności
trafiłam wtedy na meeting NA (wiedziałam wcześniej, że istnieje NA, ale nie chciałam z tego korzystać) i chociaż byłam wtedy naćpana i nawet w trakcie mityngu wychodziłam do łazienki żeby wziąć to słyszałam co tam ludzie mówili i oni mówili o mnie, tzn mieli takie same doświadczenia jak ja, byli kiedyś tam gdzie ja właśnie się znajdowałam i znaleźli wyście z tego. to właśnie na tamtym mityngu poczułam, że jest jeszcze dla mnie nadzieja... ponad pięć lat już chodzę na mityngi i przez ten czas jestem czysta, w NA dowiedziałam się że nie muszę brać cokolwiek by się nie działo, tylko dzisiaj, tylko przez godzinę, tylko przez pięć minut, że nie ważny jest narkotyk jaki braliśmy, że to co nas łączy to choroba uzależnienia, że mogę z niej zdrowieć chodząc na mityngi, pisząc kroki z moją sponsorką, robiąc służby w NA... moje życie teraz bardzo się różni od tego które miałam przed przyjściem do NA, a co najważniejsze - jestem wolna od obsesji brania, dzisiaj nie muszę brać
hej nit a byłeś już na mityngu NA?
może miałbyś ochotę przyjechać na zlot radości NA okręgu pierwszego?
http://www.anonimowinarkomani.org/artykul_details.jsp?id=288
pozdrawiam Cię serdecznie i życzę kolejnego czystego dnia
Maria |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
21 Lis 09, 10:40
|
|
|
Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 5
|
|
Witam ludzie z branży!
A ja muszę trochę się pożalić. Jestem świadomy swojego uzależnienia od narkotyków od około roku, a alkoholikiem od 2,5 roku. Obecnie mam 24 lata i zacząłem ostatni rok na studiach. Paliłem trawę od 7 klasy podstawówki czyli ok 10 lat, a w ostatnim czasie ćpania zacząłem "bawić" się amfetaminą i innymi środkami. Cieszę się, że spotkałem pewnych ludzi w swoim życiu, którzy pomogli mi uświadomić sobie problem. Obecnie leci 5 miesiąc czwartej mojej próby zdrowienia i przyznam, że choć nie jest łatwo jest warto! W końcu jaka praca taka płaca:)
Mieszkam obecnie w Białymstoku i sporo słyszałem o grupie AN "Wesoły grabarz" toteż wczoraj z kolegą o podobnych problemach wybraliśmy się na miting AN tejże grupy. Niestety miting się nie odbył. Jeżeli przeczyta to ktoś odpowiedzialny za grupę białostocką AN to prosiłbym o kontakt i jakąkolwiek informację.
POzdrawiam wszystkich i życzę POGODY DUCHA! |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
28 Lut 10, 23:19
|
|
|
|
|
Minelo pol roku odkad napisalem na tym forum. Przez caly ten czas nie tknalem ziola, rzucilem nawet palenie papierosow. Rozpoczalem studia, mam na nich najwyzsza srednia od 4 klasy szkoly podstawowej. Na imprezach pije tylko piwo, ale bez przesady. 90% czasu jestem trzezwy, swiadomy. Od 3 miesiecy jestem w zwiazku ze wspaniala dziewczyna. Odbudowuje zaufanie do samego siebie, stawiam sobie cele i daze do ich realizacji. Mam wrazenie, ze jestem cos wart. Nie jest idealnie, meczy mnie nerwica natrectw ktorej nie mialem kiedy palilem (pewnie mialem, ale bylem tak zamulony, ze nie przebijala sie do swiadomosci). Bywalo depresyjnie. Kontrastowa nerwica natrectw moze naprawde zmeczyc. Coz, per aspera ad astra. Pisze to, bo wywalenie kawy na lawe na tym forum niesamowicie pomoglo mi na samym poczatku drogi do normalnosci. Teraz pokonuje pierwszy zakret, przede mna cale zycie  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
1 Mar 10, 10:30
|
|
|
Dołączył: 13 Lip 2008
Posty: 148
|
|
nit jestes jednym z przykladow, ktore mowia mi ze warto...zyc bez nalogu.
dzis kiedy przeczytalam twojego posta, trafilam tez na tego z przed pol roku, czytajac je w kolejnosci myslalam sobie co by ci napisac z wlasnych doswiadczen, zeszlam nizej i prosze... jest post z wczoraj, w ten sposob dowiedzialam sie, ze ten pierwszy byl z przed pol roku. to co chcialam ci napisac i jakie uczucia mi towarzyszyly potwierdzily sie w twojej ostatniej wypowiedzic i to dodatkowo uswiadamia mi ze nalog musimy przezwyciezyc sami, a slowa otuchy sa tylko slowami. |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
9 Mar 10, 0:04
|
|
|
|
|
zioło ja pierdole...kocham i nienawidze. Czuje sie zajebiscie,kosztem swojej przyszlosci...kazda lufka,wiadro zwieksza przeszkode na drodze do przyszlosci.
Pierdoli mnie co bedzie jutro, < sciaga bucha > ...pale i mam na potem czyli jest zajebiscie,jutro bedzie jutro..trzeba skołowac kase zeby tez bylo zajebiscie. Moze wrescie pojde do szkoly i odpowiadajac "tak bylem w szkole" nie sklame.
wszystko sie robi tak zajebiscie nudne,zajram jets inaczej.przeraza mnie to,ze pograzam sie coraz bardziej,przeszkoda rosnie,ja sie nie rozwijam.
3x6 |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
10 Mar 10, 11:37
|
|
|
Dołączył: 08 Kwi 2009
Posty: 12
|
|
| 3x6 napisał: |
zioło ja pierdole...kocham i nienawidze. Czuje sie zajebiscie,kosztem swojej przyszlosci...kazda lufka,wiadro zwieksza przeszkode na drodze do przyszlosci.
Pierdoli mnie co bedzie jutro, < sciaga bucha > ...pale i mam na potem czyli jest zajebiscie,jutro bedzie jutro..trzeba skołowac kase zeby tez bylo zajebiscie. Moze wrescie pojde do szkoly i odpowiadajac "tak bylem w szkole" nie sklame.
|
-------- SORY ALE NIEZNAM SIĘ NA TYCH BAJERACH DO OBRUBKI TEKSTU TO DODAM SWOJE ZDANIE DLA 3X6 TO wyglada jak super reklama zioła i jego własciwosci z prawie oferta sprzedaży tylko nr.telefonu brakuje do ciebie.Tylko opisz czy miewasz lęki i paranoje po zielsku oraz agresje na najblizszych wokół ciebie,gdy niemasz na skręta prze parę dni.PRZESZŁOŚĆ JEST NIEWYGODNA ALE SKUP SIĘ NA TERAŻNIEJSZOŚCI-czy moze juz stchurzyłeś by zmienić swoje życie i wyjsć do ludzi po pomoc. Przemyśl sprawę i podejmij decyzję bo zczasem zostanie ci tylko samotnosć i pseudo koledzy od lufki.
Pozdrawiam cię i zapraszam na miting |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
11 Mar 10, 16:41
|
|
|
Dołączył: 13 Lip 2008
Posty: 148
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
15 Kwi 10, 6:11
|
|
|
Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 3
|
|
palilem marychę 15 lat teraz przestałem a żona chce rozwodu .niewiem już co mam robić .nie chce mi zaufać mówi ze nigdy z tym nie skończe ze jestem ćpunem itd...nie mieszkamy razem rozwod w toku jestem sam  |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
15 Kwi 10, 6:13
|
|
|
Dołączył: 15 Kwi 2010
Posty: 3
|
|
| możecie mi polecić jakiś miting na pradze? |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
25 Maj 10, 13:41
|
|
|
|
|
| Palę marihuanę od dawna i niestety nie potrafię przestać, chociaż nie zaobserwowałem żadnych skutków ubocznych tego (poza właśnie tą chcicą). Na dodatek spożywam dużo leków, najczęściej przeciwbólowych i nie czuję się dobrze kiedy ich nie biorę. Nie jestem jednak jeszcze narkomanem, szukam jedynie jakiejś motywacji aby ograniczyć palenie i dlatego chciałem zapytać czy jest tu ktoś z Krakowa z kim mógłbym pogadać, zapytać o spotkania itp. |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
26 Maj 10, 22:35
|
|
|
Dołączył: 26 Maj 2010
Posty: 1
|
|
Palę marihuanę od dawna i niestety nie potrafię przestać, chociaż nie zaobserwowałem żadnych skutków ubocznych tego (poza właśnie tą chcicą). Na dodatek spożywam dużo leków, najczęściej przeciwbólowych i nie czuję się dobrze kiedy ich nie biorę. Nie jestem jednak jeszcze narkomanem, szukam jedynie jakiejś motywacji aby ograniczyć palenie i dlatego chciałem zapytać czy jest tu ktoś z Krakowa z kim mógłbym pogadać, zapytać o spotkania itp
- ponownie wkleiłem tą wiadomość bo założyłem konto |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
6 Lip 10, 10:07
|
|
|
|
|
| Witam, czytając posty na tym forum widzę swoje problemy. Mam 24 lata, na imię Michał i jestem uzależniony od marihuany i alkoholu. Palę 7 lat , od 3 dzień w dzień chyba że kasy nie miałem ale ( zaco mi wstyd cholernie) zawsze coś kręciłem, pożyczyłem od ciotki 200pln 4 lata temu i do tej pory jej wiszę i nie mogę jej w oczy spojżeć. Przez ostatnie 4 lata nie posunołem się do przodu ani o krok. Nie paliłem przez miesiąc od lutego do marca i było świetnie, stałem się bardziej otwarty na ludzi, chciało mi się rano wstać. Nie palę i nie piję drugi dzień i chcę nie palić i nie pić.Nie jestem sobą chociaż nie wiem już kim jestem , kim byłem wcześniej, gnojem który zapalił , wcześniej popijał. A teraz jestem starszym gnojem który jara i chleje póki może stać na nogach. Ale dam radę, wiem że muszę. pozdrawiam wszystkich |
|
|
|
|
|
 |
|
Wysłany:
6 Lip 10, 11:55
|
|
|
Dołączył: 18 Lis 2009
Posty: 9
|
|
Witam i pozdrawiam serdecznie, w wieku 16 - 17 lat popijałem i paliłem wekendowo, organizowalismy domowe imprezy(wtedy jeszcze nie bylo klubów nocnych dostepnych jak teraz) czyli upijałem sie regularnie raz dwa razy na tydzien,nastepnym krokiem bylo przeciagniecie picia i palenia na dni tygodnia. Olałem szkołe przestalem pracowac, moje zycie skupiło sie na piciu i kombinowaniu kasy na to picie.
Probowalem przestac-tzn-odzyskac kontrole nad sposobem uzywania alkocholu i innych srodkow. Wyznaczałem sobie okresy abstynecji, probowałem powrócic do picia w wekendy, wtedy nie zaniedbywałbym obowiazków, myslałem ze moge w ciagu tygodnia normalnie pracowac a w wekendy bym mogl sobie pofolgowac. Bez alkocholu bylem nerwowy nie radzilem sobie z emocjami, wszystko mnie denerwowało im wiecej godzin upływało tym decyzja stawała sie słabsza, w koncu rozmazywała sie i po dwoch trzech dniach piłem.Nie dopuszczałem wogóle mysli ze potrzebuje wsparcia w tej mojej decyzji, że nawet jak podejme ciezka decyzje nie picia to sam sobie nie poradze- kazda emocja lub uczucie wyzwalało w mojej głowie karuzele jadna strona chciala zamoczyc ryja druga starała sie wytrwac.Nie wiedzialem wtedy ze ta ktora chce sie nachlac karmi sie automatycznie ,a te ktora ma juz dosc trzeba nauczyc sie wzmacniac.pozdrawiam |
|
|
|
|
|
 |
|
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) |
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|